Czego pracodawca szuka w internecie?
Wiele osób poszukujących stałej pracy robi bardzo głupi błąd. Otóż w epoce ekspansywnego rozwoju internetu normalną praktyką szefów stało się kontrolowanie ewentualnych pracowników właśnie przy użyciu sieci. Jak się okazało – co niektórzy zdają się nie wiedzieć, że jeśli raz wrzucą coś o sobie do sieci, to to może tam już zostać na wiele lat, a ponadto niemalże każdy może to znaleźć.
Obecnie sporo ludzi posiada swoje profile w różnych serwisach. Chodzi w szczególności o społeczność, taką jak Facebook czy NK. To tak naprawdę kolosalna baza wiadomości i trzeba zwracać uwagę co się tam zamieszcza. Nawet przykładne życiorysy bądź dyplomy ekskluzywnych akademii stracą na znaczeniu jeżeli człowiek zajmujący się rekrutacją pracowników w danym zakładzie pracy dojrzy na przykład nasze nietrzeźwe fotografie bądź fotki w niedwuznacznych pozach. Może wydać się to humorystyczne, lecz tak to wygląda w praktyce. Im poważniejsza posada, tym mocniej szef chce zweryfikować kogo angażuje, a sieć jawi się w tym wygodna jak nic innego. Sprawdza się zresztą nie tylko portale społecznościowe, lecz także konta na forach online, witrynach satyrycznych, posty na blogach etc. Nierzadko wystarczy tylko użyć wyszukiwarki i po chwili klikania dowiadujemy się przykładowo, że ktoś nabywa na aukcjach japońskie mangi, czynnie zamieszcza wpisy na forum kulinarnym, ciekawi go ekologia i fizyka kwantowa lub, że uczy się hiszpańskiego. Wypada więc troszczyć się o swój wizerunek w internecie, bo może to zaważyć nawet na całym życiu.