Frets of Fire i Jelly Car
Od razu mówię, że gra jest świetna, ale nie jest najlepszym freeware. Grać można nieskończenie długo, dzięki społeczności graczy. Ale od początku.
Frets, to taki Guitar Hero za friko. GHIII kupić można za… 3 stówy. Frets on Fire można mieć za darmo, a daje podobną przyjemność. Ja wiem, tam jest świetna gitarka, jednak tu, mając dobrze rozwiniętą wyobraźnię, sami „tworzymy” sobię gitarkę biorąc pod pachy klawę i LEEETS ROOOCK! Podobnie jak będzie w Bioshock 2.
Piosenek jest multum. W wersji prosto z sieci są tylko 3, ale jest pewna stronka z piosenkami, www.fretsonfire.wikidot.com, na której znajdziecie i hity Linkin Park i SoaD i Guns ‘n’ Roses… każdy znajdzie coś dla siebie.
Mamy 5 nutek, od F1 do F5. Enter odpowiada za granie na strunie. Wczoraj próbowałem na „Paradise City”, na poz. Amazing zagrać… do dziś mnie palce bolą.
Polecam gorąco, zagra chętnie i nubek i hardkorowiec. Każdy znajdzie tam coś dla siebie.
Dżeliiiii! Po obejrzeniu jednego obrazka tym słowem można podsumować tą gierkę. Jest bardzo zabawna, ale jednocześnie przyciągająca i wymagająca.
Tytułowy Galaretkowaty Samochód to nasz bohater. Przypomina tego z Dark Void. Przedzieramy się nim przez różne przeszkody, by dotrzeć do końca planszy. Będziemy przeciskać się przez malutkie szczeliny, wjeżdzać po schodach, czekać na windę i wiele innych pułapek.
Po podanym wyżej obrazku można wywnioskować, że gra jest wręcz niebotycznie trudna – to wcale nie prawda. Owszem, wymaga nieco skupienia od nas, jednak w przejeżdżaniu między szerokimi przejściami pomaga nam pewna opcja – zwiększanie swej objętości.
Pasek w lewym górnym rogu ekranu określa, jak długo możemy korzystać z tej opcji. Mając tak duże opony, łatwo się wywalić. Co wtedy?
Rozmachowujemy nasz samochodzik na boki, by w końcu wstać. Opcja bardzo mi się podoba.
Muzyczka jest niczego sobie choć w Bioshocku 2 lepsza. Zabawne dźwięki idealnie pasują do gluciarskiego samochodziku. Zresztą zagrajcie sami!